Dziwny dom, Dziwne osiedle...
Dom był zrobiony z desek, miał szary kolor wszystko było takie ponure. Marry weszła do chaty. Drzwi zaszumiały o zabrzmiało echo, z góry było słychać dziwny szum. Dziewczynka z tego, że jest ciekawska weszła do góry po drabinie. Tam zauważyła siedzącą w kącie nowo zapoznaną dziewczynkę o imieniu Nina. A ja jestem Marry. Powiedziała. Gdzie są twoi rodzice ? -spytała.
Mam tylko tatę - wyjąkała Nina. Jutro wyjeżdżamy do Anglii a nie chce jechać
Marry- Znam twój ból... Ja jestem tu nowa przyjechałam dzisiaj. Ile masz lat? Ja mam 14 a ty?
Ja mam 11 - Mała dziewczynka powiedziała nie pewnie. iii uważaj krążą plotki, że, to osiedle jest...nawiedzone. Dlatego się wyprowadzam.
Jak to nawiedzone? Nie rozumiem. - wystraszyła się Marry. To osiedle ogólnie jest strasznie dziwne, chodzą tu pijaki, są dzieci które mieszkają same na dworze, ja tutaj wszystkiego się boje. Dlatego też wystraszyłam się Ciebie. A i jeszcze mówią, że jest tu jakaś rodzina wilkołaków co pełnie, miasto jest przepełnione wykami wilkołaków... HAHAH ale to tylko plotka przecież każdy wie że, nie istnieją potwory. No właśnie - Powiedziała z wystraszeniem Marry- ale one nie muszą być potworami. Powiedzmy żeby na przykład istniały może one wcale nie chcą złego i nie są potworami.
Nie wiem ale to nie prawdopodobne. Musze już iść to pa !
Nina wybiegła ze starego domu. Marry wyszła z chaty z lekkim strachem ale nie pokazywała tego za szczególnie. Po drodze spotkała dużo dzieci, pijanych ludzie i ludzi przebranych w dziwne postacie.
To miasto naprawdę jest dziwne...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz